"Oby następny rok był lepszy" to niezbyt oryginalne życzenia, ale świetnie by było gdyby się spełniły. W każdym razie w tym roku poznałam wielu niesamowitych ludzi. Natomiast, że tak powiem, niektórych 'starych znajomych' (;************) polubiłam jeszcze bardziej, a trzech, czterech nie ;P No cóż... Takie jest życie :) Natomiast przez ostatnie 12 miesięcy nie mogłam narzekać na nudę, ciągle się coś działo ;D Było... zabawnie xDD Np.: ostatnio w Koperniku na wycieczce klasowej oglądamy sobie z Serkiem jakieś instrumenty czy coś i było tam też jakichś dwóch chłopaków i jeden coś do nas powiedział, ale tak cholernie nie wyraźnie, że nie zrozumiałyśmy ani słowa, no to drugi się odezwał "Czesc dziewuchy. Siadacie tu? Siadacie?" [na takiej scenie były instrumenty i jak się siadło na jakimś krześle to one zaczynały grać] No to spoko, siadłyśmy... No i ja tak siedzę, po ułamku sekundy znudziło mi się słuchanie jakichś idiotycznych instrumentów z jakimiś idiotycznymi ruskimi. Wstałam sobie i poszłam. A Seruś dopiero po chwili ogarnęła co tu się dzieje, wstała i biegła za mną "Monika! Monika! Poczekaj! No weź! Nie zostawiaj mnie tu samej!" A oni: "Spasiba spasiba" Kurwaaa no myślałam, że się uduszę ze śmiechu xDD Później jakieś dziewczyny pytają się Karli "Czy ty też Ruska?" na co Karla: "Nieeeee" a one "Bo cere ma jak ruska" Pffff! Maaasakra xDD No, ale to nie tak, że ciągle było super. O nie nie! Było wiele beznadziejnych momentów, ale tylko dzięki takim chwilom potrafimy docenić szczęście ;) O postanowieniach napiszę na początku stycznia gdy sobie je już dobrze przemyślę ;)
Wróćmy do TERAZ, do tego co dziś się działo, a rozmyślania zostawmy sobie na później... Gdy leżąc przed snem w zupełnej ciszy (słuchając mp3) można sobie myśleć do woli o tym co było, co będzie, co jest. Zarówno w dosłownym sensie jak i przenośnym. a teraz wracajmy do codzienności :)
Tak sobie dziś siedziałam na necie i czytałam jakieś durnoty. Gdy nagle natrafiłam na dość zaskakującą wiadomość... Daphne Guinness pomalowała sobie usta lakierem do paznokci... W sumie nie powinno mnie już nic takiego dziwić skoro Kasia naklejała sobie na paznokcie jakąś starą gumę (do żucia!) a później malowała to markerem... Tsaaa....
Jestem chora... Do końca tygodnia mam siedzieć w domu... Na Sylwestra też nie mogę iść, bo doktorka kategorycznie zakazała! Miałam iść do Patki (;**) Szkoda...
Mykam, bo siostra (jak ja jej nie znoszę!!!) chce sobie pograć. Paaa ;*********
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz